Zakładki w przeglądarkach internetowych to wynalazek praktycznie tak
stary, jak same przeglądarki. Idea prosta i oczywista - do ulubionych,
wartościowych czy ciekawych miejsc w sieci chcemy wracać z łatwością.
Jednak zakładki w przeglądarkach zatrzymały się w swoim rozwoju wiele
lat temu. Wszystko jedno, z jakiej przeglądarki korzystamy - czy to
Internet Explorer, czy mój ulubiony Firefox, czy też Opera - zakładki
to po prostu lista, którą ewentualnie można nieco uporządkować przy
pomocy folderów.

To zdecydowanie nie wystarcza w czasach, gdy przeglądarka stała się podstawowym narzędziem, z którego korzystamy niemal bez przerwy. Lista zarzutów jest długa. Poniżej lista 5 powodów, dla których powinieneś zapomnieć o zakładkach w przeglądarce i poszukać lepszych rozwiązań, które są bardziej przystosowane do obecnych czasów.
- Przenoszenie zakładek między przeglądarkami to mordęga. Problem pojawia się już wówczas, gdy chcesz na chwilę skorzystać z innej przeglądarki, niż domyślnie ustawiona. Na przykład wszystkie zakładki są w Firefoksie, ale na chwilę chcesz wypróbować Operę. Prawdziwy problem jednak pojawia się dopiero wówczas, gdy musisz skorzystać z innego komputera - jeśli nie znasz adresów na pamięć, czeka Cię mozolne wyszukiwanie serwisów przez Google'a albo inną wyszukiwarkę.
- Zakładki w przeglądarkach możesz co najwyżej podzielić na foldery. To szczyt możliwości, jeśli chodzi o kategoryzację. Jak poradzić sobie, gdy zakładek są setki albo tysiące, a każdą z nich można przypisać do kilku grup? Np. przewodnik po stylach CSS to może być i projektowanie WWW i standardy sieciowe i z tuzin innych kategorii. Jeśli korzystasz z zakładek w przeglądarce, jesteś skazany na ultraprostą kategoryzację.
- Do zakładek nie można dodawać komentarzy. Komentarze naprawdę ułatwiają życie, gdy chcesz odszukać konkretną zakładkę wśród setek lub tysięcy innych. Ta uwaga dotyczy głównie Internet Explorera, wciąż niestety dominującego. Firefox i Opera pozwalają dodać opis do zakładki.
- Zakładki, którymi z nikim się nie dzielisz, nie promują wartościowych serwisów. 99 procent zakładek nie ma charakteru prywatnego, można się nimi bez obaw podzielić, promując najlepsze, najciekawsze serwisy. Nie ma jednak na to szansy, gdy przeglądarka jest dla nich więzieniem.
- Punkt 4 działa też w drugą stronę - skupiając się tylko na własnych zakładkach, pozbawiasz się szansy na wypróbowanie fantastycznej metody odkrywania najlepszych serwisów w sieci.
Bardzo ładnie, ktoś może zapytać, ale gdzie szukać lepszych rozwiązań? Odpowiedź jest prosta - w serwisach, które oferują usługę określaną po angielsku jako "social bookmarking". Mówiąc po naszemu, oferują możliwość przechowywania swoich zakładek w centralnym serwisie WWW, do którego dostęp mamy z każdego komputera. Co istotne, nasze zakładki są domyśle widoczne dla wszystkich.
Opisuje się je przy pomocy znaczników (tagów), których możemy przypisać dowolną ilość. Dzięki temu, że inni użytkownicy tych serwisów działają podobnie, tworzy się baza najpopularniejszych znaczników, wg których możemy wyszukiwać, powstają listy najlepszych stron w poszczególnych grupach tematycznych itd.
W następnym wpisie opiszę dokładnie, jak korzystać z najpopularniejszego serwisu tego typu na świecie -
del.icio.us.
Dla porządku dodam, że powstał również polski odpowiednik tego serwisu, dostępny pod adresem
linkologia.pl.